18 sierpnia 2016

Maps.me coraz bliżej nawigacji... a jednak wciąż tak daleko


Maps.me wrzuciło dziś kolejną aktualizację swojej aplikacji mapowo-nawigacyjnej. Co nowego?

Pierwsza i najważniejsza z mojego punktu widzenia zmiana, to poprawiony interfejs podczas jazdy. Zniknęła szeroka biała belka zasłaniająca dużą część ekranu u góry, w zamian manewry zostają wyświetlone na niebieskim prostokącie w lewym górnym rogu. Poniżej widnieje mniejszy symbol kolejnego manewru.


Poprawiono też dolną belkę, która wyświetla teraz również bieżącą prędkość. Niestety godzina przybycia wyświetla się w formacie anglosaskim AM-PM. W trakcie jazdy działa też automatyczny zoom in i zoom out.

Jest też coś dla rowerzystów: nawigacja oblicza trasę uwzględniając nachylenie terenu i wybierając takie z nachyleniem jak najmniejszym. Mam wątpliwości co do rewelacyjności tej funkcji - a co jeśli ktoś chciałby wybrać trasę o większym stopniu trudności? Maps.me mu jej nie zaproponuje, ponieważ zawsze wylicza tylko jedynie słuszną trasę. Może w przyszłości da nam jakiś wybór.


Wszystko to pięknie wygląda w opisie, ale życie płynie swoim korytem. Zabrałem dziś po południu Maps.me na przejażdżkę i na dość krótkim, dosłownie parokilometrowym odcinku nawigacja pomyliła się dwa razy. Tzn. na mapie wyświetlony był prawidłowy przejazd, ale lektor nakazywał zupełnie inny manewr. Raz był to zły zjazd z ronda, chwilę później nakaz skrętu w lewo, gdy mapa pokazywała w prawo.

Tak że Maps.me jako nawigacja samochodowa - jeszcze nie teraz. Za to jako interaktywna mapa do zwiedzania na piechotę - NIEZASTĄPIONA.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Proszę o zachowanie kultury w komentarzach.