20 marca 2017

Wybieramy nawigację na Androida! [wideo z Marcel Jeździ]



W filmiku stworzonym na potrzeby kanału Marcel Jeździ opowiadam o wadach i zaletach nawigacji na Andka, oraz doradzam jakimi kryteriami się kierować przy wyborze czegoś dla siebie.

Poniżej również wersja tekstowa.

W sklepie Googla znajdziecie mnóstwo aplikacji, ale nie każda jest warta uwagi. Podzielimy je ze względu na koszt zakupu (płatne i bezpłatne) oraz rodzaj użytych map.

Uwaga! Linki do przetestowanych przeze mnie nawigacji znajdziesz w menu po prawej stronie.


Koszt:

Do dyspozycji macie aplikacje bezpłatne i płatne. Wśród tych pierwszych najlepszym wyborem jest Google Maps, zwłaszcza odkąd oferuje pobieranie obszarów offline. To naprawdę dobry program, zwłaszcza jeśli możecie korzystać z niego online. Gdy potrzebujecie pokonać duże odległości bez dostępu do internetu, zaczyna się robić problem. Wtedy uratuje was Here WeGo, z mapami pobieranymi do pamięci, lub np. Map Factor Navigator (choć tu warto wydać ok. 20 zł, żeby poprawić nieco funkcjonalność programu).

Wybór płatnej nawigacji to już świadoma decyzja. W Polsce można wybrać Automapę, ale oferuje tylko czasowe abonamenty, jest droga i ma dość skomplikowane ustawienia. Renomowane nawigacje, które sprawdzą się także poza Polską to: iGo (niestety ma problemy z aktualizacją map), TomTom Go i CoPilot. iGo i CoPilot kupujemy raz na zawsze, TomTom oferuje abonamenty roczne lub 3-letnie. W każdym z tych przypadków musimy wydać minimum 120-130 zł, żeby z nawigacji skorzystać, często dochodzą dodatkowe opłaty za traffic. Swoich zwolenników ma też Sygic, który jest nawigacją ładną i łatwą w obsłudze, do tego w dobrej cenie – jakość wyznaczanych tras nie jest najlepsza. Z moich ostatnich odkryć mogę też polecieć Genius Maps, ale zakup licencji poza promocją jest dość kosztowny.

Online / offline:

Te pierwsze potrzebują dostępu do internetu, np. Mapy Google (choć umożliwiają pobieranie do pamięci obszarów), Waze czy polski Naviexpert. Mapy offline działają całkowicie bez połączenia z internetem, co jest przydatne na obszarach, gdzie pakiety danych są drogie lub jest problem z zasięgiem sieci komórkowej. Jeśli korzystacie z danych o ruchu (traffic), to nawet nawigacja offline będzie pobierać pewne niewielkie ilości danych.

Rodzaj map:

Tak naprawdę wszystkie te nawigacje wykorzystują tylko kilka dostępnych źródeł map. Są to:
  • Google Maps
  • Mapy Navteq – korzysta z nich m.in. CoPilot, Here WeGo czy iGo
  • Mapy TeleAtlas – korzysta z nich m.in. TomTom
  • oraz Open Street Maps – jest to źródło open source, a mapy tworzą ochotnicy.
Trzy pierwsze źródła to mapy komercyjne, rozwijane przez potężne firmy. OSM jest wykorzystywane przez wiele darmowych programów, głównie służących do turystyki. Są niezwykle dokładne i często aktualizowane, jednak kosztem zaangażowania wielu ludzi o różnej znajomości zasad mapowania są błędy. Stąd nawigacje oparte na OSM nie są szczególnie polecane przez zawodowców, dla których bardzo istotną rolę odgrywa prawidłowa typologia dróg (to ważne zwłaszcza dla kierowców TIRów). Spośród nawigacji z OSM mogę polecieć Magic Earth i NavFactora, a do turystyki pieszej i rowerowej Maps.me i OSMAnd. Jednak do poważnych podróży lepiej skorzystać z którejś z nawigacji komercyjnych.

Ja w telefonie mam zawsze kilka nawigacji komercyjnych i kilka bezpłatnych - ale wynika to trochę z mojej pasji i prowadzenia tego bloga.

5 przykazań rozsądnego użytkownika nawigacji:


  1. Weź więcej niż jeden telefon z zainstalowanymi mapami (większość programów komercyjnych w ramach licencji umożliwia instalowanie na kilku urządzeniach).
  2. Nie ufaj jednemu producentowi – nawet jeśli uważasz, że dana nawigacja spełnia twoje wymagania, zainstaluj też jakąś darmową z OSM lub Here – może się przydać, gdy twoja ukochana nawigacja pokaże ci szarą plamę na mapie. Pamiętaj, że różne nawigacje służą do różnych celów: Maps.me jest genialne do pieszego zwiedzania miast, ale nie nadaje się w obecnej fazie rozwoju do nawigacji samochodowej.
  3. Nie instaluj wszystkich map tylko na karcie pamięci. Karty pamięci lubią się psuć. Możesz też chcieć przełożyć ją do aparatu fotograficznego – wtedy stracisz dostęp do map. Lepiej przerzuć najważniejsze mapy do pamięci telefonu.
  4. Nie aktualizuj programów w trakcie wyjazdu zagranicznego – może się okazać, że aktualizacja popsuje coś co do tej pory działało i zostaniesz na lodzie.
  5. Weź ze sobą papierową mapę i atlas Europy. Oldskul, wiem, ale może ci uratować tyłek, gdy się naprawdę zgubisz i będziesz chciał zapytać tubylca o to gdzie właściwie do diabła jesteś.

Życzę wam bezpiecznych podróży do celu z nawigacjami w telefonie!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Proszę o zachowanie kultury w komentarzach.